"Hospicjum to też Życie"
|
Punkt informacyjny
telefon: 29 769 33 50od poniedziałku do piątku od godziny 8.00 do 12.00
Praca w domu chorego
od poniedziałku do piątku od godziny 7.30 do 20.00
|
 |
|
Świadectwa
Choć wszystkich pacjentów traktujemy równo, są tacy, którzy częściej niż inni wracają w naszych spotkaniach. Myślę tu o tych, którzy częściej niż inni wracają w naszych wspomnieniach. Myślę tu o tych, których choroba była wyjątkowo ciężka, sprawiła im wszechogarniający ból, którzy odchodzili, do końca nie poddając się chorobie, oraz o tych, których śmierć nas zaskoczyła.
Chciałabym tu wspomnieć panią Barbarę P. - chorą na nowotwór przełyku. Przyjęliśmy ją do hospicjum w grudniu, a już wtedy była bardzo wyniszczona i zdawało się, że odejdzie w dość krótkim czasie. W jej wychudzonym ciele bilo silne serce. Bilo z wiarą, że doczeka ślubu córki, który miał się odbyć w kwietniu, tydzień po świętach wielkanocnych. Skrajnie wyniszczona pani Basia, skazana na łóżko z powodu silnych bólów kości (przerzuty), otrzymywała duże dawki leków przeciwbólowych, coraz mniej jadła, a jej przeogromne niebieskie oczy patrzyły z bezsilnością. W marcu przyszedł duży kryzys - nie mogła w ogóle przyjmować posiłków, męczyły ją wymioty, przypuszczaliśmy, że śmierć nastąpi w ciągu kilku dni. Jednak pani Basia doczekała i ślubu córki, i świąt. Zmarła dwa tygodnie później. Po jej śmierci poczuliśmy pustkę, do dziś wracają do nas wspomnienia niełatwych wizyt u niej.
Praca w hospicjum jest dla mnie stresująca, ale jednocześnie zetknięcie się z ciężko chorymi uświadamia mi, czym jest dar życia. W tej chwili szczęście rozumiem jako zdrowie. Każdy dzień ma niepowtarzalną wartość, a chwila smak. Moje codzienne problemy to nieistotne trudności, które miną. Ważne, że życie trwa.
Małgorzata
|
Drukuj |
|